Nowy kanał dla twórczości
Wszystko jest zaplanowane. Mam taką listę zadań i harmonogram działań, że nic nie może wypalić! - guzik. Tak właśnie myślałam i takie oto było podsumowanie mojego misternego planu. Kiedy mój organizm się zbuntował, próbowałam jeszcze przez dłuższą chwilę udowodnić mu, że nie ma racji i to tylko chwilowa słabostka. Kiedy jednak nawet tramal nie był w stanie podtrzymywać mojego "normalnego" tempa pracy, a fizjoterapeutka postawiła tymczasowy krzyżyk na moje taneczno-ruchowe aktywności zrozumiałam, że przegięłam. Wszystko do naprawienia - pomyślałam sobie. To tylko miesiąc według wskazań, poćwiczę i będzie dobrze. Ale krótko po tym nastąpiła czarna rozpacz. Brak możliwości na naładowanie baterii, frustracja spowodowana porzuceniem ulubionych zajęć. Zwolnienie tempa życia, upierdliwe ćwiczenia, ciągłe myślenie jak należy wstawać z łóżka, jak siedzieć. Poczułam się wypruta z życiodajnej energii. Nastał bardzo trudny czas pogodzenia się ze stanem aktualnym, nabranie dyst...